Informacje

Informacje 2010-10-25

Szczecin potrzebuje menadżera, nie cudotwórcy

Rozmowa z prof. Anetą Zelek, prorektorem Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu i Dyrektorem Centrum Rozwoju Biznesu
Prof. Aneta Zelek /fot. PŁ/  Prof. Aneta Zelek /fot. PŁ/

Szczecinbiznes.pl: Czy wybory samorządowe i ich wyniki są istotne dla lokalnej przedsiębiorczości?

Prof. Aneta Zelek: Wybory samorządowe dla społeczności lokalnej w ogóle powinny być najważniejsze, bo wybieramy w nich osoby, które będą rządzić naszym miastem i regionem i od których zależeć będzie, jak potoczą się dalsze losy miasta. Pytanie jednak, czy w istocie właśnie przedsiębiorcy mogą liczyć na jakieś kluczowe zmiany w warunkach ich działania dzięki temu, że wygra ten czy inny kandydat. Tu muszę powiedzieć otwarcie, choć to może być rozczarowujące, że tak naprawdę, ani prezydenta, ani zarząd miasta, ani rada miasta nie mają wielkiego realnego wpływu na tworzenie warunków działania biznesu. Bowiem żaden z tych organów władzy nie decyduje o najważniejszych czynnikach powodzenia w biznesie, czyli np. poziomie opodatkowania. Oczywiście możemy mówić o podatkach lokalnych, ale one mają tak niewielkie znaczenie w kształtowaniu się kosztów działalności gospodarczej, że nie odgrywają tu większej roli.

Czego jednak możemy oczekiwać od przyszłego prezydenta w kwestiach gospodarczych i na co pozwalają mu jego uprawnienia?

Gdybym miała naszkicować modelowy program wyborczy, dzięki któremu przedsiębiorcy mogliby liczyć na poprawę warunków działania czy klimat inwestycyjny w mieście, to najważniejszym jego punktem byłby rozwój szeroko rozumianej infrastruktury: drogowej, komunikacyjnej i internetowej.  Dlaczego ma to interesować przedsiębiorców? Otóż dlatego, że o atrakcyjności biznesowej, ale także społecznej miasta decyduje to, na ile jest ono uzbrojone właśnie w tę infrastrukturę techniczno – ekonomiczną. To właśnie dzisiaj może decydować o pojawianiu się w Szczecinie nowoczesnego biznesu. I żałuję ale niestety, takich deklaracji nie słyszę z ust sześciu kandydatów na prezydenta Szczecina. Warto zwrócić uwagę, że wszyscy oni skupiają się na wielu arcyważnych dziedzinach życia społecznego, ale głównie takich, które nie przynoszą nic obiecującego dla biznesu. A więc mamy np. deklaracje budowy nowych żłobków i przedszkoli, Oczywiście  jest to bardzo istotna dla wielu osób sprawa, , jednakowoż dla sfery biznesu nic nie oznacza. Inna deklaracja: przyszły prezydent sprawi, że w jakiś magiczny sposób ożyje nam stocznia. Jest ona tak naiwna, że podejrzewam jej autora o perwersyjną perfidię, bo tak naprawdę prezydent nie ma realnego wpływu na to, czy będzie można od jutra uruchomić produkcję stoczniową, czy nie będzie można. W końcu wszelkiego rodzaju deklaracje o zwiększeniu wydatków na kulturę, sztukę, czy nawet estetykę miasta – to są wszystko bardzo ważne cele z punktu widzenia życia społecznego, ale one nie zastąpią tych zapisów o inwestycjach dotyczących infrastruktury. Jeszcze jeden aspekt, na który warto zwrócić uwagę, to stosunek do strategii rozwoju Szczecina. Bez względu na jej ocenę, jest to niezły dokument, pokazujący deklaracje rozwojowe w dłuższej niż jedna kadencja perspektywie czasu. Zawarto tam pewne zapisy, które mają znaczenie futurologiczne dla miasta, które pokazują, co trzeba zrobić żeby za 10, 20, 30 lat Szczecin stał się metropolią i mógł konkurować gospodarczo z innymi miastami wojewódzkimi. Dlatego żałuję, że w wypowiedziach kandydatów na prezydenta nie słyszę jakichkolwiek wzmianek odnoszących się do tego dokumentu i tego, co już dawno zostało postanowione względem przyszłości miasta. Mam wrażenie, że każdy z nich projektuje swoje cztery lata i nie patrzy jaki to może mieć związek z przyszłością Szczecina.

Jak w takim razie powinniśmy traktować hasła typu: ściąganę do Szczecina poważnych inwestorów czy stworzę nowe miejsca pracy?

Jest to gołosłowie. Prezydent nie może dać miejsc pracy, nie ma takich instrumentów działania. Co do inwestorów, rzeczywiście miasto prowadzi taką komórkę jak biuro obsługi inwestorów, która powinna pokazywać potencjalnym inwestorom to miasto, z jak najbardziej atrakcyjnej strony. Ale my tego nie załatwimy biurkiem, faksem, czy nawet najlepiej wyszkolona kadrą. My to musimy załatwić faktycznymi obietnicami i działaniami, czyli np.: mamy tu świetne tereny, świetną infrastrukturę i świetną kadrę. Kwestia kadry właśnie też wydaje się dość istotna. Mamy bardzo zdolnych absolwentów, którzy jednak opuszczają Szczecin.  Jest zadaniem prezydenta, żeby wyzwolić ten kapitał ludzki i utrzymać go w mieście. Jednak, znowu wracając do konkretnych programów – jeden z kandydatów deklaruje, że zatrzyma absolwentów szkół tworząc im tutaj świetne warunki mieszkaniowe. To bzdura, bo prezydent nie jest w stanie sfinansować budowy mieszkań dla absolwentów. A gdyby odważył się cos takiego zrobić, to na 100 proc. taki budżet nie uzyska poparcia. Budowanie domów nie jest zadaniem miasta. Na takie obietnice patrzę bardzo chłodno.  Widać niestety wyraźnie, że obietnice tego zależą od elektoratu, do którego dany kandydat chce dotrzeć. Ten, który chce obłaskawić tysiące szczecinian dotkniętych zamknięciem stoczni nawołuje, żeby ożywić produkcję stoczniową. Inny obiecuje bezpłatne żłobki i przedszkola. To jeden wielki koncert adoracyjny, zróżnicowany pod względem adresatów.

Nie ma nikogo, kto miałby poważną ofertę dla przedsiębiorców?

Niestety, tych strategicznych deklaracji nie ma w programach kandydatów. Ale widzę przynajmniej jednego, który wywodzi się ze środowisk biznesowych i ma zdrowe podejście do gospodarki. Również w jego życiorysie widać takie zapisy, które wskazują, że potrafi być i w biznesie i w polityce i dość dobrze sobie z tym radzi.

Mamy zatem szukać bardziej biznesmena czy menadżera niż polityka?

Tak, prezydent ma być właśnie sprawnym menadżerem. Nie ma być cudotwórcą, który da mieszkania, da żłobki, da pracę i wszystko to za darmo. Nie ma takich prezydentów. Ci, którzy dzisiaj nas zachwycają, jak na przykład prezydent Wrocławia nie dają mieszkańcom niczego za darmo. Dutkiewicz tworzy przyszłość miasta przez to, że buduje infrastrukturę gospodarczą. Stąd właśnie wzięły się te liczne inwestycje we Wrocławiu. Bo tworzy się tam nie tylko odpowiedni klimat, ale także właśnie twardą infrastrukturę i kadry.

Czy w tych wyborach Szczecin może zyskać prezydenta, który rozwinie lokalną gospodarkę?

Niestety, Szczecin w ostatnich kilkunastu, czy kilkudziesięciu latach nie miał szczęścia do dobrego gospodarza. Lubimy sobie podglądać to co się dzieje w innych lepszych miastach, a powinniśmy w końcu zacząć z tych wzorców czerpać.  Nam trzeba odważnego prezydenta z wizją, który nie będzie się bał również  trudnych społecznie  decyzji. Jeśli chcemy wybrać dobrze, powinniśmy wyszukać w programach wyborczych punktu m mówiącego właśnie o rozwoju infrastruktury. Prezydent musi chcieć uatrakcyjnić to miasto dla inwestorów. To nie znaczy że nie ma ono być atrakcyjne dla samych mieszkańców. Oczywiście ważne są baseny, filharmonie, czyste ulice, place zabaw czy przedszkola. Ale jeśli mamy wybierać co ma być najpierw, to koniecznym warunkiem jakichkolwiek zmian jest wzrost gospodarczy w mieście. Przyszłemu prezydentowi powinno przyświecać powiedzenie: Najpierw gospodarka, głupcze!

Rozmawiała Paulina Łątka



 

Tematy: Szczecin (597) | przedsiębiorczość (94) | rozwój (10) | Aneta Zelek (7) | polityka (3) |
aktualizowano: 2010-10-29 11:12
Wszystkich rekordów:

Społeczność