Start!

Start! 2017-10-03

Start! Beton, drewno, stal z Old Factory

Misy, lampy, stoliki kawowe to tylko niektóre z produktów, jakie szczecinianin Jakub Purol produkuje w swojej manufakturze Old Factory.
Jakub Purol w swoim zakładzie przy ul. Gdańskiej /fot.: ata / Jakub Purol w swoim zakładzie przy ul. Gdańskiej /fot.: ata /
35-latek z wykształcenia jest politologiem po Uniwersytecie Szczecińskim. Po studiach pracował jako kierowca zawodowy. W 2015 r. otworzył własną firmę i zajął się produkcją wyrobów z betonu, drewna i stali.
 
- A od połowy 2016 r. wszystko nabrało tempa. Moje minimalistyczne wyroby się spodobały. Zacząłem sprzedawać je poprzez znany niemiecki portal designerski. Z informacji od nich wiem, że kupują je klienci z różnych krajów Europy, ale głównie Niemcy. Stworzyłem dla nich specjalną markę – mówi Jakub Purol, założyciel i właściciel Old Factory. - Żeby sprostać ich zamówieniom dzisiaj pracuję już po 11 godzin dziennie. Kiedy się nie wyrabiam, wspomaga mnie tata.
 
Na półkach w jego zakładzie stoją takie oznakowane symbolem marki misy o różnych kształtach (tylko betonowe lub beton na stalowym stelażu), lampy, niskie stoliki kawowe z cienkim betonowym blatem. Wszystko w szarości lub bieli. Choć mógłby wykorzystywać 24 pigmenty, ale klienci lubią właśnie taką kolorystykę. 
 
W ofercie Old Factory są także inne produkty m. in. betonowe blaty, drewniane szyldy. Manufaktura realizuje je na indywidualne zlecenia z Polski.
 
- Robię wszystko, co mogę wyprodukować z betonu, drewna i stali – mówi Jakub Purol. 
 
Old Factory wymyślił, gdy pracował jako kierowca w firmie przemysłowej. Jeździł po Polsce i za granicę autami dostawczymi.
 
- Kilka lat mi to zajęło. Ale w trasach za kółkiem miałem czas na myślenie. Zastanawiałem się, co naprawdę chciałbym robić. A że od dziecka lubiłem prace manualne, wytwarzanie nowych rzeczy, robiłem różne meble czy budki dla ptaków, stwierdziłem, że najchętniej zająłbym się czymś podobnym  – opowiada Jakub Purol.
 
Po sprecyzowaniu pomysłu znów sporo czasu zajęło mu przygotowanie się do działalności. Poszedł na staż do stolarza, gdzie nauczył się pracy w drewnie. Później zatrudnił się w zakładzie, w którym uczył się pracy w metalu i nauczył spawania. Zrobił kurs spawacza. W końcu przez internet znalazł kursy wyrobu przedmiotów użytkowych z betonu architektonicznego.
 
- Pojechałem na takie szkolenia do Francji i Niemiec. Oni mają duże doświadczenie w wykorzystaniu betonu architektonicznego. Tam dowiedziałem się, jak pracować w tym materiale – wspomina Jakub Purol.
 
Uzbrojony w wiedzę zaryzykował. Rzucił posadę kierowcy. Założył własną firmę. Zainwestował oszczędności. Finansowo wspomogli go także rodzice. Skorzystał z dotacji z PUP oraz dofinansowania na rozwój młodych firm z unijny pieniędzy, które uzyskał poprzez Zachodniopomorski Urząd Marszałkowski (z funduszy regionalnych). Dzięki temu wyposażył zakład w niezbędne maszyny. Sam zrobił formy do wyrobów z betonu.  
 
Swoją manufakturę założył w wynajętym lokalu przy ul. Gdańskiej 16b. Ma tam pomieszczenia do produkcji i tzw. dojrzewalnię, gdzie betonowe wyroby odpowiednio twardnieją i schną nawet kilka tygodni.
 
- Na początku robiłem rzeczy proste, płyty betonowe, parapety, stopnie do schodów. Efekty pierwszych prób rozdawałem znajomym, bo nie byłem z nich zadowolony. A im się podobały. Tak pocztą pantoflową rozchodziła się wieść o firmie – opowiada. 
 
Przyznaje, że przez 1,5 roku nie było łatwo. Tylko z indywidualnych polskich zamówień nie był w stanie się utrzymać. Firmę starał się rozreklamować przez lokalne imprezy i targi. 
 
- Początki to najtrudniejszy okres. A już wtedy musisz pokrywać koszty. Choćby ZUS, nawet mały, to duże obciążenie, bo wtedy musisz dużo inwestować w materiały, sprzęt, maszyny i każde 500 zł się liczy – mówi Jakub Purol.
 
Szukał większego odbiorcy, który zapewniłby mu regularny zbyt. 
 
- W końcu zdecydowałem się pojechać do Berlina, pokazać moje wyroby szefom portalu, który sprzedaje wyroby designerskie. Spodobały się im i na próbę złożyli mniejsze zamówienia. Dzisiaj sprzedaż przez ten portal to trzon dochodów firmy. Dziś z Old Factory mogę się już utrzymać – mówi. 
 
Od wakacji miesięcznie musi przygotować już około 40 różnych produktów. 
 
- W sierpniu tego roku portal wykorzystał moje produkty w swojej kampanii reklamowej w znanych pismach modowych. Od tej pory liczba zamówień wzrosła – mówi Jakub Purol.  - Wkrótce muszę pomyśleć o zatrudnieniu pracownika do pomocy. 
 
ata
 
Tematy: start (171) | Old Factory (1) |
aktualizowano: 2017-10-10 07:57
Wszystkich rekordów:

Społeczność