Prezentacje 2018-05-30

Uwaga na naszych odbiorców!

Jednym z najważniejszych elementów tworzenia marki są umiejętnie prowadzone konta w mediach społecznościowych. Na czym winniśmy koncentrować naszą uwagę przy publikacjach? Które z mediów wydaje się na ten moment najbardziej przyszłościowe? Maja Gojtowska, prelegentka #HRSzczecin 2018, doradza i wspiera firmy w zakresie budowy wizerunku i komunikacji. Swój sukces kreuje m.in. za pomocą przeróżnych kanałów informacyjnych.

Maja Gojtowska, prelegentka #HRSzczecin 2018, doradza i wspiera firmy w zakresie budowy wizerunku i komunikacji. /fot.: mat. LSJ HR Group / Maja Gojtowska, prelegentka #HRSzczecin 2018, doradza i wspiera firmy w zakresie budowy wizerunku i komunikacji. /fot.: mat. LSJ HR Group /

Czy Twitter jest odpowiednim miejscem do promowania treści, które docelowo mają być kierowane do haerowców?

Z mojej perspektywy tak, zresztą jestem stałą użytkowniczką tego portalu. To narzędzie jest bardzo skuteczne, jeśli w pełni świadomie zdajemy sobie sprawę do kogo mówimy. Możemy być haerowcem, który mówi do innych haerowców, budując tym samym swoją markę osobistą i dbając o to, by być rozpoznawalnym wśród tej grupy zawodowej. Jeśli jednak naszą główną grupą docelową mają być kandydaci do pracy, to wtedy trzeba zastanowić się nad tym czy poszukiwani kandydaci rzeczywiście tam są, czy jednak niekoniecznie. Główną kwestią jest więc zbudowanie odpowiedniej grupy odbiorczej, która swoim udziałem we wzajemnej komunikacji będzie napędzać kolejnych użytkowników do interakcji z nami. Twitter daje też niesamowite możliwości analityczne i monitoringu, w rozumieniu bycia na bieżąco z tematami, które są aktualnie najgłośniej podnoszone. Lubię podglądać co piszą prezesi dużych, zagranicznych firm, a także autorytety branży marketingowej i haerowej. To bardzo cenne na etapie rozwoju osobistego. Specyfika tego portalu wymusza samodzielne obsługiwanie konta – tworząc krótkie, zwięzłe komunikaty, które czyta się na jednym tchu. To też powoduje, że bardzo często użytkownicy wiedzą o wszelkich wydarzeniach szybciej niż wszyscy inni. Koniecznie trzeba z tej szansy korzystać.

Lepiej więc koncentrować swoją uwagę na podawaniu linków, w których znajdują się nasze bardziej rozbudowane teksty czy jednak tworzyć krótkie, unikatowe treści?

Własne przemyślenia jest zawsze skuteczniejsze. W kontekście marki osobistej jest piekielnie ważne, jeśli mamy coś do powiedzenia i potrafimy przekazać najważniejszą pointę właśnie w krótkim komunikacie. Podawanie linków to za mało. Zawsze trzeba choćby opatrzeć je krótkim cytatem lub autorskim komentarzem wprowadzającym do treści zawartej w linku.

Według statystyk na polskim Twitterze brylują przede wszystkim mężczyźni po 35 roku życia. Czy wiedząc o tym powinniśmy przede wszystkim publikować treści, które w znacznej mierze są kierowane właśnie do nich? Licząc na to, że ta grupa swoim aktywnym udziałem zbuduje nam większą ilość osób obserwujących?

Nie, nie sądzę. Winniśmy koncentrować się na grupie odbiorców, która nas interesuje. Ostatnio przeprowadzałam wywiady na potrzeby szkolenia, rozmawiając z potencjalnym kandydatem, który jest marketingowcem, a także z rekruterem z działu HR. Obaj byli w podobnym wieku, mieli podobny status życiowy, a także wykształcenie. Jednak zupełnie inaczej konsumowali media, szukając innych informacji, żyjąc niepodobnymi do siebie problemami zawodowymi. Zawsze trzeba o tym pamiętać – nie sposób pogodzić wszelkich grup, nawet jeśli w teorii mogą być one do siebie dość podobne. Docieranie do szerokiego grona osób najczęściej jest skazane na porażkę, ponieważ zazwyczaj ktoś obserwuje nas z jednego, konkretnego powodu – szukając pożądanych, konkretnych treści z danego obszaru wiedzy. Jeśli będziemy pisali o wielu przeróżnych dziedzinach życia lub będziemy uskuteczniać treści tylko do jednej grupy wiekowej, to prędzej stracimy większą część dawnych odbiorców, niż zyskamy nowych. Pisząc do swoich czytelników, zastanawiam się czy treść, którą im przekazuję, będzie dla nich w jakiś sposób cenna. Sądzę, że to wystarczy. Na pewno nie warto wrzucać dużej ilości zdjęć, ponieważ od tego jest instagram i jeśli ktoś ich potrzebuje, to skieruje swoje kroki właśnie tam.

Które z nośników masowego przekazu jest najbardziej przyszłościowe?

YouTube jest dzisiaj drugą wyszukiwarką w internecie na świecie, tuż za niedoścignionym Googlem. Naprawdę, można zdziwić się w kontekście haerowym, odkrywając jak wielu kandydatów do pracy czy aktywnych pracobiorców publikuje autorskie treści z recenzjami swoich byłych pracodawców lub firm, u których uczestniczyło się w rozmowach o pracę. Oj, nie ma w tych materiałach litości – mówią dosłownie o wszystkim, zwracając uwagę na najdrobniejsze szczegóły. Video jest zresztą przyszłością w kontekście każdego medium. Facebook gromadzi w sobie największą ilość odbiorców agencji pracy, więc nie wolno lekceważyć jego siły. Zresztą, gdyby Facebook był krajem, to miałby więcej mieszkańców niż Chiny. Sądzę, że długo nie znajdzie swojego następcy. Oczywiście, mają swoje problemy, ale jego siła jest tak duża, iż przewiduję, że przetrwają je – tym bardziej, że łączy wszelkie pokolenia.  Muszę jednak wrócić do meritum naszej rozmowy – przyszłość jest tam, gdzie są nasi odbiorcy.

Pozostają nam jeszcze fora internetowe...

Tak, w kontekście branży HR nie dyskredytowałabym również przeróżnych forów tematycznych. Wiele z nich wysoko indeksuje się w Google, a ilość użytkowników jest na takim poziomie, że w żadnym wypadku nie należy przemilczać tej grupy. Jak zresztą każdej innej. Doszło do tego, że wpisując nazwę firmy w 9 na 10 przypadków jednym z pierwszych wyników będzie Gowork, gdzie od razu w oczy rzucają się opinie na temat pracodawcy. Rolą mądrego przedsiębiorcy jest monitorowanie tych opinii i reagowanie na wszelkie komentarze, nawet jeśli koncentrują się na mało obiektywnych żalach i pretensjach.

Rozmawiamy przy okazji konferencji #HRSzczecin 2018. Czy tego typu wydarzenia mają jakąś szczególną rolę do odegrania w kontekście dynamizacji rynku pracy?

Cieszę się, że takie konferencje organizowane są w coraz większej ilości miast. Kiedyś była to głównie Warszawa, co siłą rzeczy powodowało, że dostęp do nich był w skali kraju ograniczony. Teraz jestem w Szczecinie, za chwilę będę w Białymstoku i z mojej perspektywy jest to bardzo korzystne. Spotykam się z ludźmi, którzy mają inne problemy oraz budżety do rozdysponowania, a rolą doradcy jest próbować znaleźć rozwiązanie w również tych mało oczywistych sferach. W Szczecinie jest bardzo niskie bezrobocie i to na pewno największe wyzwanie przed pracodawcami. Relokacja i zwrócenie baczniejszej uwagi w stronę małych ośrodków miejskich wydaje się jednym z pomysłów, ale również obarczone jest pewnymi wątpliwościami. Spotykamy się jednak w tak licznym i bardzo kompetentnym gronie, by rozmawiać, analizować i szukać optymalnych rozwiązań. Wierzę, że to wartość nie do przecenienia.


artykuł promocyjny

aktualizowano: ponad 2 tygodnie temu, 2018-05-30
cofnij drukuj do góry
Wszystkich rekordów: