Start! 2018-01-31

Start! Studio Lubię cukier

Szczecinianka Aleksandra Siarkiewicz zrezygnowała z pracy na etacie, by rozwijać własną firmę.
Aleksandra Siarkiewicz, właścicielka studia depilacji Lubię cukier /fot.: Mat. Archiwum prywatne Aleksandry Siarkiewicz  / Aleksandra Siarkiewicz, właścicielka studia depilacji Lubię cukier /fot.: Mat. Archiwum prywatne Aleksandry Siarkiewicz /
Studio depilacji pastą cukrową Lubię cukier mieści się przy ul. Krasińskiego 59c na granicy Niebuszewa i Warszewa. Działa od lipca ubiegłego roku. Choć gabinet startował już niemal „po sezonie”, bo w tej branży najwięcej klientów pojawia się wiosną i latem, już teraz - jak mówi właścicielka - „starcza na opłaty i zostaje parę groszy”. Wieści o nowym studio rozchodzą się pocztą pantoflową. 
 
- Nowi klienci pojawiają się głównie z polecenia – opowiada Aleksandra Siarkiewicz.
 
- Ja też tak się dowiedziałam o studio pani Oli. Przyszłam, sprawdziłam. Ból rzeczywiście jest znacznie mniejszy niż przy innych metodach. Przy takich usługach najważniejszy jest jednak człowiek, który je wykonuje. Kilka minut rozmowy z panią Olą i zostałam stałą klientką – wyjaśnia pani Maria, która akurat przyszła na kolejną już depilację. Do wyboru tego gabinetu przekonało ją to, że pani Ola lubi nie tylko cukier, ale także – co daje odczuć - lubi ludzi.
 
Za depilację pastą cukrową w gabinecie Lubię cukier klienci zapłacą w zależności od zaresu od 20 do ok. 200 zł (najtaniej za depilację brwi, wąsika czy baczków).   
  
27-letnia Aleksandra Siarkiewicz z wykształcenia jest pedagogiem i kosmetologiem. Po studiach pracowała najpierw jako nauczycielka w przedszkolu, a następnie w szkole. 
 
- I dzieci, i praca były świetne. Męczył mnie system – mówi szczecinianka. Po 2,5 roku pracy w oświacie, zdecydowała, że otworzy własną firmę. Przygotowania do tego rozpoczęła już podczas pracy w szkole.
 
- Depilacja pastą cukrową zachwyciła mnie, gdy skorzystałam z niej najpierw jako klientka. Ta metoda jest delikatna, nie tak inwazyjna i mniej bolesna niż inne. Wydało mi się to tak ciekawe, że postanowiłam sama się w tym podszkolić. A że nie ma u nas szkoły depilacji, zrobiłam najpierw certyfikat, a następnie zaczęłam studiować kosmetologię w poznańskiej Wyższej Szkole Zdrowia, Urody i Edukacji – opowiada Aleksandra Siarkiewicz.
 
Dzisiaj to połączenie kosmetologia i pedagogika pozwala jej także prowadzić szkolenia w nowym zawodzie. W studio sprzedaje też kosmetyki firm, które do produkcji wykorzystują pastę cukrową.
 
- Początki mnie przerażały, ale okazało się, że założenie własnej firmy nie jest tak skomplikowanie, jak się wydaje – wspomina Aleksandra Siarkiewicz. - Same urzędowe formalności dość łatwo poszły.
 
Najwięcej problemów było z lokalem. Najpierw myślała o gabinecie w centrum miasta. Tam jednak lokale były zbyt duże i za drogie. Znalazła 28-metrowy przy ul. Krasińskiego. Remont pomieszczeń pochłonął więcej pieniędzy niż początkowo szacowała.  
Dzisiaj jest zadowolona z lokalizacji. Większość klientów jest mobilna, więc w centrum miałaby problem z parkowaniem auta. Przed położonym na parterze w jednym z bloków studiem Lubię cukier jest sporo miejsc i nie ma płatnej strefy parkowania. W pobliżu są też przystanki autobusowe, więc łatwo dotrzeć także komunikacją miejską. 
 
- Nie byłam bezrobotna, więc nie kwalifikowałam się na dofinansowanie  z różnych funduszy – mówi Aleksandra Siarkiewicz. - Na początek musiałam poradzić sobie z własnych oszczędności. Bardzo wspomogła mnie też moja mama.
 
Z zamiany etatu na własny biznes jest zadowolona. 
 
- Cenię sobie kontakt z ludźmi i tutaj go mam. Mam też większą wolność. Sama planuję swoje dni. Żyję w zgodzie ze sobą – mówi Aleksandra Siarkiewicz. - Trudnością przy prowadzeniu własnego biznesu jest to, że trzeba samemu się pilnować, narzucać sobie dyscyplinę.
 
ata  
aktualizowano: ponad tydzień temu, 2018-02-13
cofnij drukuj do góry
Wszystkich rekordów: